Potwory w cyberprzestrzeni! Czyli Top 5 najgorszych kart w Netrunnerze

Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Możemy mieć gorsze i lepsze chwile. Czasami zdarzają się tak paskudne dni, iż odnosimy wrażenie, że naszym humorem zarażamy całą przestrzeń. Niczym w czarnobylskiej zonie, rzeczywistość się w niej wypacza, pokazuje swe mroczniejsze oblicze. Twórcy gier również są ludźmi i pewnie im zdarzają się chwile słabości. Wszystko rozumiem i jestem w stanie wybaczyć.

ALE!

Czy jestem w stanie zrozumieć powoływanie na świat takich potworków, które zaczynają coraz częściej pojawiać się w Netrunnerze? FFG kończą się pomysły? W takim razie może powinienem złożyć do nich swoją aplikację, gdyż sam mam w głowie masę projektów kart, które na pewno miałby jakiekolwiek praktyczne zastosowanie.

Oczywiście, w każdej grze karcianej zdarzają się lepsze i gorsze karty, silniejsze i słabsze, częściej używane i rzadziej. Jednak my mówimy o kartach, których nigdy nie zobaczymy na stole, gdyż ich działanie jest wręcz absurdalnie idiotyczne. 90 % Osób grających w Netrunnera pewnie nawet nie pamięta, że takie karty w ogóle istnieją, gdyż dawno już zasiliły mroczne odmęty pudełek i nigdy nie zobaczą światła dziennego.

Tak, więc: panie i panowie, chłopcy i dziewczęta. Przed wami, jedyny w swoim rodzaju: Netrunnerowy freak show!

Miejsce 5 – Exploratory Romp

Pierwsze wrażenie? WOW! Karta z dinozaurem! Chwila po przeczytaniu działania: rany boskie…

Niech mi ktoś wytłumaczy, po co miałbym iść na serwer, przebijać się przez masę LOD-ów, płacić ogromne ilości kredytów, aby w końcu stanąć na progu serwera i cofnąć się nic z tego nie mając? No tak, oczywiście: usunąłem do 3 żetonów zaawansowania z karty. Ja się tylko pytam: po co? Jakie to ma praktyczne zastosowanie? Ma jakiekolwiek?

Mam wrażenie, że owa karta powstała, aby usuwać znaczniki z kart pułapek i potem na spokojnie w nie wejść i je usunąć… Tylko czy twórcy zapomnieli, że mamy na to dużo skuteczniejsze metody i dużo, ale to dużo bardziej sensowne jak np. Infiltracja.

Trochę to smutne, bo mało mamy kart z tak czaderskimi grafikami. Niestety twórcy woleli, aby zielony dinozaur nigdy nie wylazł z szuflady.

Miejsce 4 – Record Reconstructor

Dlaczego jak na karcie pojawia się motyw jakiegoś zwierzaka, to od razu wiemy, że będzie zła? Nie jest tak? Tutaj zawód nam sprawia szop pracz.

Archiwa w Netrunnerze to takie miejsce, gdzie trafiają karty nie tylko zagrane przez korporację, ale również zrzucone przez nas bądź skasowane. Chcemy, aby trafiło tam ich jak najwięcej, gdyż dzięki temu przeciwnik ma mniej kredytów, możliwości „oblodzenia” serwerów, czy chociażby sposobów, aby nas wypłaszczyć.

Tak, więc po kiego grzyba mamy mu te karty oddawać, aby mógł znowu mieć z nich benefity? Tak bardzo chcę z tobą przegrać, że dam Ci tego Hedge Funda? A może wolisz Snare? Nie? To może Scorched Earth?

Jak trzeba był głupim, aby w ogóle rozpatrywać możliwość dodania ponownie kart do R&D. Miałoby to sens, jakbyśmy chcieli zwracać karty, które korporacji w ogóle nie są przydatne, ale powiedzmy sobie szczerze: kto stworzy talię, gdzie takie karty się znajdą? Faktycznie, widzę las rąk…

Ładna karta z całkowicie bezużytecznym działaniem. Niestety, kolejna.

Miejsce 3 – Tyrant

Patrząc po samych statystykach: bariera za 7 kredytów, posiadająca 4 siły. Pewnie sobie myślimy, że przy takim koszcie musi robić coś fajnego. Czytamy tekst. Pierwszy raz, drugi, trzeci. Nie wierzymy w to, co widzimy. Tak panie i panowie: oto najgorszy LÓD w grze, który za 7 kredytów nie robi absolutnie nic! NIC!!!

Aby był jakkolwiek użyteczny musimy czekać, aż runner zrobi skok abyśmy mogli go zrezować (za 7!!!). Potem w swojej turze dopłacić jeszcze więcej kredytów, aby w końcu zyskał jakieś podprogramy i dopiero wtedy możemy zacierać rączki, bądź wyrywać włosy z głowy jak ta inwestycja ani trochę się nie opłaciła, gdyż dalej jest on momentalnie łamany, a my wydaliśmy górę kredytów na coś, co nawet nie wygląda ładnie!

Zaraz się odezwą „znawcy”: „ale przecież można użyć Amazon Industrial Zone, aby zrezować go taniej i od razu dodać podprogramy!”. Tak geniusze, tylko rez Strefy też kosztuje 4, więc w ogólnym rozrachunku wychodzi jeszcze drożej i likwiduje jakikolwiek element zaskoczenia – coś, co jest najważniejszym czynnikiem przy podchodzeniu do LOD-u.

Ta karta nadaję się chyba jedynie na okładkę książki dla pracowników korporacji w świecie Netrunnera: „Jak stworzyć bezużyteczne Logiczne Oprogramowanie Defensywne”. Chociaż… kto by kupił książkę z tak brzydką okładką…

Miejsce 2 – Hard at Work

Na początku tury strać clicka – nikt tego zdania nie lubi, gdyż prawie nigdy nie oznacza ono nic dobrego, ale w końcu musi to zostać czymś zrekompensowane. Owszem, jest: 2 kredytami…

Tyle wygrać! Automatyczny Magnum Opus, który nie zużywa pamięci! Świetnie! Nie możemy korzystać z niego kiedy potrzebujemy! Hmmm no ok… Kosztuje 5! No i tutaj zaczyna się problem.

Karta jest po prostu zła, gdyż runner już teraz ma masę sposobów na zarabianie kredytów za pomocą tracenia clicka. Ba, nawet i bez ich straty. Jednak jak dochodzi do tego koszt 5, to zaczynamy myśleć, czy ktoś aby przypadkiem nie dostał wylewu przy projektowaniu i zamiast 0 wcisnął 5 na klawiaturze. Jak coś tak złego i nieprzydatnego może mieć tak absurdalny koszt? Jakby koszt instalacji tej karty wynosił 0-1, to nawet wtedy nie widziałbym absolutnie żadnego dla niej zastosowania i dalej uważałbym ją za złą, ale 5?! To są po prostu już jakieś jaja z graczy.

Jak ktoś potrzebuje rozpałki w kominku to mamy świetnego kandydata.

Miejsce 1 – Starlight Crusade Funding

Jak byśmy mieli porównywać karty do ludzi, to SCF byłoby grupą świadków Jehowy, którzy nawet już nie pukają do twoich drzwi, tylko rozwalają je za pomocą C4.

Na obecną chwilę, nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić gorszej karty od tej. Tracisz clicka, aby móc zagrywać taniej wydarzenia, które kosztują o clicka więcej… Aby miało to jakikolwiek sens, trzeba by było zagrywać przynajmniej dwie takie karty na turę, co przy obecnych podwójnych wydarzeniach mija się całkowicie z celem. Nie dość, że jest ich po prostu za mało, to jeszcze 90 % z nich jest albo bardzo mocno sytuacyjna, albo po prostu strasznie bezużyteczna.

Tak jak pisałem poprzednio: tracenie clicka co turę jest już samo w sobie złe, gdyż czasami i 4 na turę to za mało, a dobrowolnie zostawać z 3 jest po prostu strzałem w kolano. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie przynosi nam to żadnych wymiernych korzyści. Co z tego, że koszt w clickach zagrania będzie niższy, skoro i tak musimy je zużywać, aby dociągać owe wydarzenia, oraz opłacać koszt zagrania w kredytach.

Zastanawia mnie tylko jedno: jakim cudem taki potworek znalazł się w Data Packu. Jakim sposobem, coś takiego przeszło testy i zostało opublikowane. Dobrze, że chociaż jest to karta neutralna, gdyż jakby jeszcze posiadała wartość wpływu, to jej bezużyteczność zaczęłaby zaginać czasoprzestrzeń.

 

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że takowe „wytwory” zajmują przestrzeń w Data Packach, którą mogły zająć naprawdę fajne karty. Niekoniecznie nawet bardzo dobre, ale chociaż ciekawe, pozwalające na złożenie interesującej talii.

Nie pociesza również fakt, że pod tym względem mamy tendencję wzrostową. Jak w Core Secie, czy nawet pierwszym cyklu ciężko jest znaleźć karty, które nie są grywalne, to od Creation & Control oraz w drugim cyklu zaczynają się pojawiać coraz częściej.

Oczywiście do tego zestawienia dałoby się wcisnąć jeszcze parę pozycji, jednak nie wylądowały tutaj głównie ze względu, gdyż zauważam w nich mimo wszystko jeszcze jakiś potencjał i mam nadzieję, że zostanie on wkrótce wykorzystany. Dla wyżej przedstawionych kart raczej nie ma już nadziei i wyzioną ducha zapomniane, nie zaznawszy nigdy dotyku koszulki, ciepła naszej skóry. Nie usłyszą okrzyków radości i przekleństw podczas rozgrywanych partii. Oby przyszłość przyniosła ich jak najmniej.

0 Udostępnień