Jak żeśmy wybierali nowe ID, czyli Chronos w Katowicach

Oczekiwania były spore, inaczej tego określić się nie da. W końcu żyjemy w demokratycznym świecie, stąd możliwość wpłynięcia na przyszłość Netrunnera to nie lada gratka dla każdego fana tejże karcianki.

Oczywiście jako przykładni obywatele, ruszyliśmy w stronę Katowic o godzinie 10:30 . Było nas w liczbie sztuk pięć. Droga minęła szybko i przyjemnie, a miejsce nie było wcale trudne do znalezienia, z racji dość dobrego położenia w centrum. Zaopatrzyliśmy się w jednym z miejscowych delikatesów w niezbędne płyny i prowiant, a następnie ruszyliśmy ku przeznaczeniu.

Przed Rudym Goblinem (gdyż taką nazwę nosił lokal, w którym miało wszystko się odbyć) spotkaliśmy część ekipy z Warszawy i od razu spotkało nas niezłe zaskoczenie. 11 osób? Taki kawał drogi i aż tak liczna grupa? To ludzikom z Krakowa nie chciało się przejechać niewiele ponad 70 kilometrów… Wstyd, hańba i publiczne biczowanie.

W końcu po odmówieniu krótkich modlitw, różańców, bicia pokłonów do nieznanych bóstw i przedwiecznych, weszliśmy do środka, aby dać pochłonąć się kartowemu szaleństwu na najbliższe kilka godzin.

Trzeba przyznać, iż Wikaremu należą się niezłe brawa i niekoniecznie takie pokroju „jaka to melodia”. Organizacja była bardzo dobra i sprawna. Lokal pojemny i odpowiednio przygotowany. Ludzie bojowo nastawieni, a nagrody oblane jakąś oliwką czy cholera wie co, bo błyszczały, że aż trzeba było okulary przeciwsłoneczne zakładać, aby nie odwracać spojrzenia.

Szybkie zapisy, odbiór promek za udział (nie wiem czy tylko mi, ale ni cholery nie widzę tam obiektywu… bardziej studzienkę kanalizacyjną), wybór konkretnego ID w ramach głosowania (oczywiście wygrało Jinteki) i wyczytanie pierwszych par do rozgrywek. Nie muszę tutaj wspominać, iż jak zwykle fortuna mi sprzyjała i już w pierwszym pojedynku musiałem się zmierzyć z Woshem… Tak tak… Nie ma to jak dać paralitykowi rower i kazać jechać w Tour De France. Na szczęście mogę sobie podarować wypisywanie swoich błogich sukcesów i przejdę do reszty turnieju.

Rozkład sił był dość ciekawy. Wśród runnerów niespodzianki nie było, gdyż dalej Shaperzy stanowili najliczniejszą grupę (15 osób), zwłaszcza talie oparte na syfonach w Chaos Theory. Anarchowie i Criminalsi w miarę równo (7 i 8 osób). Korporacje zdominował NBN i Weyland (po 10 osób), a HB i Jinteki zostało w tyle (po 5). Nie muszę chyba wspominać, że FA dalej króluje i nie ma chyba co się temu dziwić. SanSana zawsze łatwo pożyczyć.

Nie wiem, czy to było zamierzone działanie organizatorów, czy całkowity przypadek, jednak wcale nie trzeba było spoglądać w tabelę, aby w miarę upływu kolejnych rund, dowiedzieć się jakie miejsce w tabeli się zajmuje (oczywiście z pewnym marginesem błędu). Przestrzeń na której odbywały się pojedynki została podzielona na dwa pomieszczenia, w których znajdowały się stoliki w liczbie 15. W pierwszym było ich 9 i tutaj najtęższe umysły w polskiej scenie Netrunnera walczyły na śmierć i życie, aby jak najwyżej znaleźć się w tabeli. Atmosfera była ciężka, pełna skupienia i prężenia muskułów. Druga sala natomiast została dość szybko mianowana „warzywniakiem” i gromadziła mniej umiejętnych runnerów, którzy widząc iż nie mają dużych szans, dość szybko porzucili rywalizację na rzecz dobrej zabawy. Wszelkie gromkie wybuchy śmiechu, głośne komentarze, okrzyki pochodziły właśnie z „warzywniaka”. Był on niczym ruchome piaski: wejść można było wręcz banalnie, ale wyjść… tutaj pojawiały się schody. Pragnę napomnieć, iż tylko raz go opuściłem, choć tęsknota była na tyle silna, iż powrót okazał się szybszy aniżeli mogłoby się wydawać.

Oczywiście pozwolę sobie pozdrowić wszystkich towarzyszy z tego mniej zaszczytnego, ale na pewno dużo bardziej radosnego miejsca.

Czas zleciał jednak momentalnie i w końcu zakończyła się piąta i ostatnia runda. Na rozegranie TOP 8 nie starczyłoby niestety nam czasu, więc na tym turniej się zakończył i rozpoczęło się rozdanie nagród oraz wyczytywanie kolejno zajętych miejsc.

Moja przygoda sięgnęła miejsca 26 z 30, choć nie omieszkam się pochwalić , iż pomimo niskiej pozycji, otrzymałem jedne z większych braw z całego turnieju (ach ci oddani fani <chlip chlip>). Nie było dla mnie również niespodzianką, iż prawie całe TOP 8 stanowili przedstawiciele stolicy. Pierwsze miejsce trafiło się Selverinowi, któremu osobiście gratuluję tu i teraz.

Każde dobre chwile mają swój koniec, więc spakowaliśmy manatki i ruszyliśmy w stronę zachodzącego słońca. Pomimo sporego zmęczenia, byliśmy szczęśliwi: kolejny turniej za nami, okazja do pogrania ze znajomymi z różnych miast, wymiany poglądów. Dużo większa motywacja do doskonalenia talii i lepszego przygotowania się na kolejny większy turniej. Każdy z uczestników katowickiego Chronosa jest żywym dowodem, iż scena Netrunnera w Polsce ma się dobrze i pewnie będzie tylko lepiej.

Niestety relacja bez zdjęć, gdyż było ich robionych raptem kilka i nie mam nawet do nich póki co dostępu. Na koniec krótki wywiad ze zwycięzcą oraz spis jego talii, których używał na turnieju.

 

Brylant: Nie będziemy owijać w bawełnę: wygrywasz największe turnieje i ciągle jesteś mistrzem Polski. Jak to jest być jednym z lepszych, a może i nawet najlepszym graczem Netrunnera w Polsce?

Selverin: Całkiem przyjemnie. Aczkolwiek, nie uważam się za wszystkowiedzące guru. Cieszę się, że udaje mi się regularnie coś wygrać, ale jest już coraz trudniej ze względu na rosnący poziom pozostałych graczy. Już teraz, na naszych warszawskich turniejach, dostaje często łomot (a raczej wypłaszczenie) od innych, na szczęście na dużych turniejach udaje mi się zebrać i jakoś zagrać z minimalną ilością błędów. Raz na wozie raz pod wozem, ale na razie jeszcze się jakoś udaje.

B: Rozumiem oczywiście, że w tym roku również nie spoczniesz na laurach i będziesz próbował obronić tytuł na mistrzostwach?

S: Będę próbował, ale nie wiem czy będę miał tyle szczęścia żeby wygrać mistrzostwo drugi raz. Chociaż w zeszłym roku grałem na takim kacu, że teraz może być tylko lepiej.

B: Czego w takim razie będziesz oczekiwał od organizatorów tegorocznych mistrzostw?

S: Wymarzoną nagrodą byłby wyjazd na mistrzostwa świata do USA, żeby spróbować swoich sił z najlepszymi graczami na świecie.

B: Na dniach wychodzi Honor & Profit. Uważasz, że będzie on miał spory wpływ na metę, czy raczej dalej najskuteczniejsze pozostaną karty, które zwykle pamiętają jeszcze czasy Core Setu?

S: HP na pewno mocno zboostuje Jinteki, które teraz będzie jedną z najmocniejszych frakcji. Drogie lody, dobra ekonomia, niezłe agendy i op Caprice czyli wszystko czego korporacja może chcieć. Kryminaliści zawsze byli mocni (chociaż ostatnio uważam że jednak shaperzy są szybsi i skuteczniejsi), dlatego w swoim dodatku dostali mało bardzo mocnych kart, za to sporo średnich które pozwolą na zróżnicowanie talii. Dzięki temu dodatkowi wyrówna się bardziej balans frakcji, chwilowo odstają od innych tylko anarchiści i Weyland i mam nadzieję że to dla nich będzie następny dodatek.

B: Masz jakiś faworytów z najnowszego dodatku? Których kart najbardziej wypatrujesz?

S: Moim zdecydowanym faworytem jest pistolet, pozwalający na zniszczenie najbardziej wkurzającej karty jaka istnieje, czyli Caprice Nisei. A jeżeli czegoś wypatruje, to jest to jakiś karabin pozwalający masowo kasować Caprice.

B: Wiem, że trochę za wcześnie, aby to stwierdzać, ale czy na turniejach regionalnych zaczniesz przyjeżdżać z czymś nowym, czy jednak postawisz na stare, dobre i sprawdzone talie pokroju HB?

S: Zobaczymy jak się meta ukształtuje po HP. Ale generalnie zawsze mam coś nowego w taliach. Stare sprawdzone HB nie jest takie stare, bo talia na dyrektorce (którą ostatnio wygrałem chronosa) zrobiła się grywalna na poziomie dopiero po ostatnim dodatku.

B: Zdradzisz nam w takim razie, swój sposób na przygotowywanie się do większych turniejów, czy raczej jest to informacja tajna?

S: Staram się testować różne decki, żeby wiedzieć czym mi się w danej chwili gra najlepiej. Co tydzień na lokalne turnieje przychodzę testować nowy deck. Na duży turniej zabieram taki, który wygrywał najwięcej.

B: Po zapowiedzi kolejnego cyklu, jak patrzysz na przyszłość Netrunnera? Uważasz, że twórcy idą w dobrym kierunku, czy zaczynają za bardzo udziwniać?

S: Jak na razie, kierunek w którym zmierza netrunner uważam za słuszny. Chociaż mam nadzieję, że twórcy wydadzą kontry na co bardziej denerwujące karty (Syfon, Caprcie, Sansan)

B: Z tego co pamiętam, grasz w Netrunnera od samego początku. Nie czujesz lekkiego już zmęczenia materiału?

S: Dopóki wychodzą regularnie nowe karty, to jest ciekawie, można grać coraz to nowymi deckami. Zmęczenie pojawiłoby się, gdyby pula kart została zamknięta, nie lubię grać ciągle tym samym deckiem.

B: Oczywiście nie mogę nie zapytać odnośnie ostatnich decyzji Galakty w sprawie końca polskiej wersji językowej. Uważasz, że zaszkodzi to polskiej scenie Netrunnera, czy raczej nie będzie miało dużego wpływu?

S: Oczywiście, że zakończenie wydawania polskiej wersji nic dobrego nie przyniesie. Na pewno wiele osób, które mogłyby grać w netrunnera dzięki polskiej wersji w ogóle w niego nie zagra. Ale na pewno nie jest to jakiś upadek netrunenra w Polsce, bo jednak z tego co obserwuje, jest to gra w której większość osób była i jest wierna wersji angielskiej. Uważam, że dużo lepiej by było gdyby Galakta w ogóle nie zabierała się za polonizację niż zamykała tłumaczenie, w ten sposób zniechęciła do siebie wielu graczy.

B: Tak na koniec: co byś chciał, aby w Polsce się zmieniło na rynku gier karcianych?

S: Chciałbym, żeby ze strony wydawcy nadeszło większe wsparcie i reklama. Brak jest reklamy, w tej chwili jedynym źródłem skąd nowi gracze dowiadują się o netrunnerze są znajomi którzy polecą. W Polsce odbywają się liczne konwenty fantasy/gier planszowych, można otworzyć stoisko, pokazać grę, zainteresować, zachęcić do kupna. Rozsyłać materiały promocyjne do sklepów, niech się ludzie dowiedzą o netrunnerze. Potrzeba wsparcia turniejowego (promki, maty czy inne tanie gadżety), trzeba zachęcić graczy którzy grają we 2 z kolegą po domach żeby wyszli i dołączyli do lokalnego środowiska. Galakta narzeka, że sprzedają się głównie podstawki, ale to właśnie gracze turniejowi są stałymi klientami którzy napędzają sprzedaż dodatków, bez wsparcia nie będzie nowych graczy, którzy by tę sprzedaż podtrzymywali.

B: Dzięki wielkie za rozmowę.

 

Chaos Theory: Wünderkind

(40 cards)

Event (20)
3 Diesel
3 Modded
3 Quality Time
3 Test Run
3 The Maker’s Eye
1 Escher
1 Notoriety
3 Stimhack ■ ■ ■

Hardware (5)
3 R&D Interface
2 HQ Interface ■■ ■■

Icebreaker (6)
2 Gordian Blade
2 Corroder ■■ ■■
2 Ninja ■■ ■■

Program (6)
3 Magnum Opus
3 Self-modifying Code

Resource (3)
3 Personal Workshop

 

Haas-Bioroid: Engineering the Future

(49 cards)

Agenda (10)
3 Accelerated Beta Test
3 Project Vitruvius
2 Gila Hands Arcology
2 Priority Requisition

Asset (17)
3 Adonis Campaign
3 Director Haas
3 Encryption Protocol
3 Eve Campaign
3 PAD Campaign
2 Jackson Howard ■ ■

Upgrade (4)
2 Ash 2X32B9CY
2 Caprice Nisei ■■■■ ■■■■

Operation (3)
3 Hedge Fund

Barrier (7)
3 Eli 1.0
1 Wotan
3 Bastion

Code Gate (5)
3 Quandary
2 Tollbooth ■■ ■■

Sentry (3)
3 Rototurret

 

 

0 Udostępnień