Podstawy podstaw, czyli dekalog dobrego runnera

Hej, hej, hej! Trochę mnie tutaj nie było, gdyż cały wolny czas poświęcałem na trenowanie i doskonalenie umiejętności przed Chronosem w Katowicach. Teraz się zastanawiam, czy jest w ogóle sens wypisywać z niego relację, gdyż moje osiągi jak zwykle nie były hmmm imponujące? (też mi niespodzianka).

Przychodzę tutaj jednak w innej sprawie, gdyż społeczność nasza droga zaproponowała, aby stworzyć serię artykułów z cyklu „Tips & Tricks”. Pomysł bardzo fajny i wkrótce do niego dojdziemy, jednak wypadałoby odpowiednio zacząć, stąd właśnie ten wpis.

Kierowany jest on do całkowicie początkujących (prosimy przestać ziewać!), którzy dopiero co chwytają za pudełko z podstawką. Zawiera on kilka prostych, jednak nie zawsze bardzo oczywistych zasad, które pomogą wyrobić pewne nawyki w Netrunnerze.

Oczywiście pamiętajmy, iż od wszystkiego istnieją wyjątki, które wynikają z danych sytuacji, jednak jeżeli w większości będziemy się trzymać przedstawionych niżej „przykazań”, to źle na tym nie wyjdziemy, a stanowczo pomniejszymy margines błędu, który będzie pochodził z naszej strony.

I – Nie będziesz na clicku ostatnim skoków przeprowadzał

„O świetnie Snare…” „Jak miło, tak więc kasuję ci całą ekonomię, zagrywam 5x Scorched Earth i jeszcze każę żonglować 3 kaktusami podczas tańczenia Polki” (ta karta jest w fazie produkcji).

Aby uniknąć takich „ciekawych” sytuacji starajmy się, aby trzeci click był ostatnim, na którym przeprowadzamy skok. Oczywiście najlepiej jest to robić jeszcze wcześniej, dzięki czemu mamy jeszcze zapas na przeclickanie jakiegoś bioroida, który napatoczy się po drodze, bądź dociągnięcie kilku kart, kiedy wpadniemy na jakąś pułapkę.

Naturalne jest, że nie zawsze jest to wykonalne i czasami będziemy zmuszeni podjąć ryzyko. Niemniej lepiej trzymać się tej zasady, gdyż nie utrudnia nam czegokolwiek w żaden sposób, a o ile zmniejsza ryzyko, iż zostaniemy ukarani za pośpiech i brak ostrożności.

II – Zawsze odpowiednią liczbę kart będziesz posiadał

Magiczną liczbą w Netrunnerze jest 4.

Taka ilość sprawia, że nie tylko jesteśmy bezpieczni przy spotkaniu ze Snare, Junebugiem czy nawet Januszem podczas skoku, ale zapobiega spaleniu nas przez jednego „skorcza”.

Kiedy tylko możemy, oscylujmy więc w jej granicach, aby zapewnić sobie w miarę sensowny komfort psychiczny i poziom bezpieczeństwa. Zwłaszcza jeżeli gramy przeciwko Jinteki bądź Weylandowi. Oczywiście każda korporacja może pożyczać karty, jednak to w przypadku tych dwóch limit naszych kart może być najszybciej i najłatwiej zachwiany.

Pamiętajmy też, aby nie pozostawiać na ręce kluczowych kart w naszej talii (pojedynczych sztuk lodołamaczy, podstaw ekonomii itp.), gdyż w przypadku jakichkolwiek obrażeń, istnieje duża szansa, że całość wyląduje na śmietniku, a nie zawsze jest proste wyciągnięcie czegokolwiek stamtąd.

III – Poczynania korporacji będziesz obserwował

„CO?! HB na palenie? Jak to możliwe? Przecież miałeś tylko zrezowane 3 Data Raveny!”

Ciągła analiza sytuacji na stole to jedna z ważniejszych umiejętności u każdego gracza. Jest ona wręcz niezbędna, kiedy chcemy osiągać jakiekolwiek sukcesy podczas grania. Niestety jest też jedną z trudniejszych do nauki.

Musimy mieć na uwadze tak naprawdę wszystko: liczbę kredytów jaką przeciwnik ma do dyspozycji, a co za tym idzie potencjalne możliwości w sprawie rezowania LOD-ów, czy punktowania projektów. Wydane punkty wpływu, aby nie zostać „mile zaskoczonym”. Ilości i rodzaj zagranych kart w archiwach (pamiętajmy, że odkryte możemy przeglądać w każdym momencie).

Suma tych informacji pozwoli nam się przygotować na najbliższe tury zarówno pod względem finansowym, jak i zainstalowanego oprogramowania.

Nie musimy od razu wkuwać na pamięć wszystkich kart, wystarczą te najpopularniejsze (Biotic, SanSan, Archer, Tollbooth, Snare, Ichi itp.)

IV – Swoją talię odpowiednio wyposażysz

Zabawa, zabawą ale nawet najdziwniejszy pomysł ma szansę się obronić, jeżeli zachowamy odpowiednie zasady do budowy talii.

Koniecznością jest zestaw lodołamaczy, pozwalających przechodzić wszystkie typy LOD-ów oraz odpowiednia ekonomia, która będzie w stanie wszystko to udźwignąć. Jeżeli zadbamy o te dwa czynniki, to jesteśmy już na dobrej drodze.

Kolejną ważną sprawą jest to, aby nasza talia posiadała jak najmniej kart sytuacyjnych. Powinna ona być ciągła i uniwersalna, a nie skupiona tylko na pewnych okolicznościach, które nie zachodzą zbyt często podczas gry.

Co do ilości danych kart, to najlepiej przyjąć zasadę, iż w trzech egzemplarzach bierzemy te, które są kluczowe i chcemy mieć je wystawione od pierwszych tur na stole, bądź regularnie z nich korzystać w ciągu całej gry. Dwójki są ważne, lecz zwykle stanowią uzupełnienie ogólnego zamysłu naszej strategii i niekoniecznie muszą pojawić się we wczesnych etapach rozgrywki. Jedynki natomiast to karty sytuacyjne, które mogą mieć pewne zastosowanie, bądź karty do których mamy wyszukiwarki i nie musimy mieć ich w większej ilości.

Starajmy się też oscylować w graniach minimalnego limitu kart, aby zwiększyć do maksimum szansę dociągu w ręce startowej kart kluczowych.

Ale się zrobiło merytoryczne, aż sam siebie nie poznaję…

V – Ciągłą presję na korporacji będziesz wywierał

Pasywny runner to martwy runner (a na pewno już przegrany).

Taki już jest charakter grania tą stroną, iż nie możemy zbytnio odpuszczać korporacji. Musimy na bieżąco wchodzić na R&D, HQ i kasować kluczowe karty na serwerach zdalnych pokroju Jacksona czy SanSana.

Jeżeli nagle się zatrzymamy i damy zbyt wiele czasu drugiej stronie na rozbudowę i zbieranie kredytów, to możemy już nie mieć szans tego nadgonić.

Oczywiście nikt nie wymaga, aby każdy nagle stał się Gabrysiem, jednak powinniśmy się wykazywać choć odrobiną agresywności i równomiernie rozdzielać presję po serwerach. Nie tylko doprowadza to do starty czasu na wzmacnianie ich obrony, to jeszcze nie pozwala zbytnio rozwijać się ekonomicznie, a wtedy korzystamy tylko my.

VI – Małe ilości tagów będziesz kasować, większe ignorował

Oczywiście, najważniejsze jest całkowite unikanie tagów, gdyż ich pojawienie się nie oznacza nigdy nic dobrego. Niestety czasami nie jesteśmy w stanie temu zapobiec, bądź używamy kart które nam je dają. Wtedy musimy się ich natychmiast pozbywać.

O małych ilościach mówimy, kiedy jesteśmy w stanie je usunąć w ciągu jednej tury. Jeżeli to się przeciągnie do 2-3, to już należy sobie darować takie zabawy, gdyż nie tylko koszt takiej operacji będzie bardzo duży, to jeszcze stracimy wtedy masę czasu.

Póki co tylko jedna karta jest w stanie nas zasypać tagami i nie jest jakoś bardzo często używana. Mowa oczywiście o Midseason Replacements. Kiedy już pojawi się na stole, to jest to sygnał dla nas iż należy się niezwykle spieszyć i albo instalować dodatkowe pancerze, albo zacząć wchodzić na HQ i R&D w ilościach hurtowych.

Pamiętajmy też, że najlepszą bronią w walce przeciwko tagowaniu jest posiadanie dużych rezerw kredytów, dzięki czemu zawsze będziemy w stanie albo uniknąć otrzymanie taga, albo konkretnie zmniejszyć ich liczbę.

VII – Obrażeń mózgu w małych ilościach nie będziesz unikał

Nie wiem o co chodzi, że każdy nowicjusz w świecie Netrunnera panicznie wręcz boi się obrażeń mózgu. Zrobi dosłownie wszystko, aby tylko ich nie otrzymać.

„Przecież jak tak można, aby mieć mniejszy limit kart i jeszcze doprowadzić do tego dobrowolnie?!”.

Całość jest dużo mniej bolesna, aniżeli mogłoby się wydawać. Sam z racji tego, iż dość często korzystam ze Stimhacka to kończę grę z 2-3 „móżdżkami” i zwykle źle na tym nie wychodzę. Potrzebne jest nam jedynie pewne wyczucie, aby jak najbardziej zrównoważyć otrzymane straty. Zdobycie projektu chyba jest uczciwą wymianą?

Oczywiście niech to będzie ostateczność. Kiedy widzimy, że gramy przeciwko talii skupionej na paleniu, to raczej unikajmy takich zabaw, gdyż tylko ułatwiamy przeciwnikowi zadanie.

VIII – Wykorzystanie clicków będziesz wyraźnie zaznaczał

„Dobra to robię teraz run” „Który to click?” „yyyyy eeee chyba pierwszy?” „…”

Ileż to razy nam się zdarzyło, aby przez nadmiar akcji pogubić się w liczeniu, ile ich nam jeszcze zostało. Nie jest to jedynie kluczowe do tego, abyśmy wiedzieli kiedy zakończyć turę, lecz również ważne dla przeciwnika.

Osobiście nie znoszę, kiedy trafiam na osobę, której tura trwa jakieś 3-4 sekundy, odrzuciła ona bez słowa do śmietnika kilka kart i dodała sobie jakieś kredyty itp. nie mówiąc co robiła. Oczywiście nie tylko wydłuża to czas gry, gdyż teraz naturalnie dopytam co zagrała i w jakiej kolejności, to jeszcze pewnie zaraz nasz „szybki Bill” zacznie się gotować, że jak tak można robić to wolno i rozdrabniać wszystko na pojedyncze akcje.

Jak nie chcemy to nie musimy używać znaczników, kart do liczenia clicków itp. Wystarczy wyraźnie zaznaczać nawet prostym: raz, dwa itp.

IX – Zawsze uczciwy i wierny zasadom będziesz

„O nie zauważył, że nie usunąłem taga / brakuje mi pamięci / nie opłaciłem kosztu rezu” itp. itd.

Sposobów na nadginanie zasad w Netrunnerze jest masę i czasami zdarzy się, iż lekko je ominiemy. Najczęściej jest to efekt niezamierzony i o tym nie ma co się rozprawiać, gdyż każdy z nas popełnia błędy.

Ale robić coś takiego świadomie? Oszukiwać, aby zwiększać swoją szansę na wygraną?

To jest ostatnia rzecz do której byśmy chcieli doprowadzić podczas gry. Ani się dużo nie nauczymy z takich rozgrywek, ani to frajdy też nie będzie przynosić. Kluczem tutaj jest oczywiście dobre poznanie wszelkich reguł i wyjątków wynikających z FAQ-a, a w razie wątpliwości pytanie bardziej doświadczonych osób.

Wstydzić się nie ma czego: każdy z nas kiedyś mało z tego rozumiał.

X – Nawet w przypadku porażki pogodny pozostaniesz

„No ja @$!%!%^^ co za ^%$#$$!@$!@% gra!” (wersja dla dzieci: głupia, losowa gra).

Nie możemy w końcu zapomnieć o najważniejszej rzeczy: to jest tylko zabawa.

Niezależnie, czy to mistrzostwa Polski, czy granie w domu, nasze podejście powinno pozostać takie samo. Nie psujmy atmosfery i frajdy drugiej osobie.

Rozumiem, że czasami mogą nam nie podchodzić odpowiednie karty, bądź w ogóle tak się ustawić, że gra potrwa kilka minut i skończy się sromotną porażką. Niemniej nawet wtedy, powinniśmy pozostać uśmiechnięci i co najważniejsze: kulturalni.

Taki jest urok gier karcianych, że zawsze pozostaje pewien margines losowości i z tym trzeba się pogodzić. Rzucanie wulgaryzmami na lewo i prawo nic nie pomoże, a jedynie to zniechęci drugą osobę do grania z nami.

 

Kończąc ten wpis pragnę przypomnieć, iż Honor & Profit trafi w nasze ręce już na dniach!

Nie wiem jak wy, ale ja się nie mogę doczekać i zacząć składać w końcu trochę bardziej urozmaicone talie wśród Criminali. Będzie się działo, oj będzie.

Do przeczytania!

0 Udostępnień