Grając w królową gier, czyli szachy w Netrunerze

W dawnych czasach, kiedy premiera Creation & Control zbliżała się małymi krokami, docierały do nas strzępki informacji z kolejnego cyklu. Informacje były niewyraźne, stąd rodziły się dziwne plotki, spekulacje. Ludzie dawali się ponieść wyobraźni, a to zwykle kończyło się bardzo źle. Wszystko zasnuła kurtyna złudnych przypuszczeń. Widziałem wiele złego w tamtych dniach. Wiele osób zniknęło bez śladu.

Aż w końcu, przyszła odpowiedź: oficjalna zapowiedź FFG.

Krzyk, tłum szaleje, euforia, było słychać strzały, endorfiny wylewają się uszami. Wszystko to powodowała informacja, której przekaz był niezwykle prosty i mogłoby się wydawać, iż w XXI wieku niezbyt ciekawy. Brzmiał on następująco:

W Netrunnerze pojawią się szachy.

Niektórzy pewnie piszczeli głośniej, niż trzynastolatki na koncercie Justina Bibera.

Czas mijał, dni się dłużyły, aż wreszcie nadszedł ten dzień i wszyscy mogliśmy powrócić do najsłynniejszej z gier na tej planecie. Spotkać samą królową. Dostaliśmy swoje szachy.

Cóż się bardzo szybko okazało? Talia, która była oparta tylko na szachach, czyli coś czym każdy chciał się pobawić, nie była zbyt skuteczna.

Ba! Co tutaj owijać w bawełnę. Była po prostu słaba. Korporacje bardzo szybko znalazły skuteczny sposób radzenia sobie z „szachistami”. Zamiast pozwolić im się bawić, momentalnie zrzucali ich figury do śmietnika, poprzez przeinstalowywanie LOD-ów. Metoda iście łopatologiczna, ale była na tyle skuteczna, że mało która talia szachowa była w stanie sobie z tym poradzić i co jeszcze, skutecznie wykradać projekty.

Należy pamiętać jeszcze, że właśnie główną cechą szachów była możliwość ich przemieszczania po serwerach, do czego zwykle nigdy nie dochodziło. Doprowadzało do zmniejszenia ich skuteczności i atrakcyjności.

Czy to oznacza, że cała ta „genialność” w teorii spaliła na panewce? Lepiej pozostać tradycjonalistą, a niech szachy wrócą do sympatycznych dziadków w parkach? Niekoniecznie.

Otrzymane figury szachowe potrafią być naprawdę skuteczne, pod warunkiem iż będziemy je używać jako wspomaganie tradycyjnych talii, a nie opierać na nich całość.

W tym wpisie, postaramy się przyjrzeć dostępnym kartom związanym z typem „Caissa” i określić ich możliwe działanie, oraz do czego wykorzystać je najlepiej.

 

Deep Red

Na pierwszy ogień idzie konsola, która została pod szachy zaprojektowana. Niski koszt, 3 jednostki pamięci to sporo, a w dodatku potrafią zaoszczędzić clicka, przy każdej instalacji programu Caissa. Dzięki temu figury szachowe stają się bardziej dynamiczne.

Niestety jej użyteczność poza szachami jest zerowa, stąd ma rację bytu tylko w właśnie takich taliach, a jak już wcześniej ustaliliśmy: takie talie nie należą do „skutecznych”.

Problemem każdej konsoli, jest brak jakichkolwiek póki co wyszukiwarek do sprzętu, a jest to typ karty, który chcemy mieć jak najwcześniej na stole (zwykle).

Werdykt: Zabawka dla szachistów, a czasami i nawet w takich taliach lepiej się sprawdzą inne konsole. Chyba najmniej uniwersalna karta związana z typem Caissa.

 Pawn

Pionek jaki jest, każdy widzi. Zerowy koszt, zero pamięci. Choć można używać go, aby instalować za darmo szachy z ręki, to IMO przy obecnym koszcie figur szkoda go do tego marnować. Dużo lepiej sprawdza się, aby wyciągać figury, które znalazły się na naszym śmietniku.

Mamy tutaj identyczną sytuację jak z Deep Red: jego użyteczność maleje wraz z ilością szachów, które mamy w talii. Nie ma najmniejszego sensu marnować miejsca, gdy figury szachowa mają jedynie służyć jako pomoc.

Plusem jest to, że przy zerowym koszcie kredytów i pamięci, potrafi robić za niezłą ochronę przez Power Shutdown, ale mamy od tego masę innych programów, które poza tym są jeszcze pożyteczne.

Ciekawostką jest to, że korporacja czasami wpada w paranoja widząc pionka, który wesoło maszeruje w stronę ich serwerów i próbując temu zapobiec, pozbywa się LOD-u, na którym obecnie się on znajduje. Wtedy faktycznie wychodzimy na plus, ale były to przypadki niezwykle sporadyczne i raczej nie brałbym tego pod uwagę w kontekście jego przydatności.

Werdykt: podobnie jak Deep Red jego miejsce jest w taliach opartych na szachach. Czasami jednak, jak zostanie nam parę wolnych slotów w talii, to można się nad nim zastanowić, kiedy koniecznie chcemy często wyciągać jakąś figurę ze śmietnika.

Rook

W końcu mogę przestać narzekać. Pojawienie się Rooka w grze jest mega upierdliwe dla korporacji. Rez Pop-upa za 2? A to najczęściej jest dopiero początek, gdyż jak ktoś już się bawi w zwiększanie kosztu rezowania LOD-ów, to zwykle dochodzi do tego Renja, Xanadu, Cortezy i cholera wie co jeszcze. Czasami nawet drugi Rook, a wtedy jesteśmy zmuszani do płacenia za Ice Walla i po 6-7 kredytów.

Rook znajdzie i zastosowanie w tradycyjnych taliach, które nie opierają się tylko na „credit denial”. Nawet pojedyncza wieża może sporo zmienić, przy robieniu normalnych skoków, zwłaszcza kiedy podchodzimy do dużych lodów pokroju Heimdalla, Hadriana itp.

Największą wadą wieżyczki jest jednak jej żywotność. Prawie się nie zdarzy, aby dotrwała do kolejnej tury runnera, gdyż momentalnie LÓD na którym się znajduje zostanie przeinstalowany. W końcu kto chce dać więcej okazji runnerowi do łatwiejszego wejścia na serwer, gdyż akurat nie starczyło nam kredytów na zrezowanie LOD-u.

Dla Rooka warto rozpatrzyć włożenie paru pionków, abyśmy mogli jak najczęściej korzystać z jego pomocy.

Werdykt: Bardzo dobra karta, która zawsze jest w stanie pomóc runnerowi. Koszt wpływu jest jeszcze na tyle w porządku, że warto się nią zainteresować.

 Bishop

Szachowy Data Sucker i Ice Carver w jednym. Przynajmniej w teorii miał spełniać takie zadanie.

W praktyce jest dużo bardziej sytuacyjny, a przez to gorszy od obu.

Niemniej może znaleźć swoje zastosowanie w odpowiednim decku. Jeżeli głównie korzystamy z Yoga/Mimica, to warto zaopatrzyć się i w Bishopa. Normalnie Data Sucker zrobi swoje, ale może się zdarzyć sytuacja, kiedy wszystkie trzy centrale będą mocno oblodzone i nastąpi purge. Co wtedy? Właśnie z pomocą może przyjść Bishop, który niezależnie od sytuacji ponownie zmniejszy siłę LOD-u i sprowadzi go w zasięg naszych łamaczy. Jest to oczywiście tylko przykład i raczej nie zdarzy się zbyt często, niemniej trzeba brać pod uwagę różne scenariusze.

Całkiem dobrze zgrywa się też z Pasożytem, jeżeli chcemy aby LÓD spadł w jednej turze, a ponownie nasz Data Sucker (o ile go mamy) może nie mieć wystarczającej liczby tokenów. Choć taka operacja może być mocno „clickożerna”. Dodatkowo to samo zrobi Surge mniejszym kosztem i bez zabierania pamięci.

Werdykt: Bardzo sytuacyjna figura szachowa. Potrafi czasami uratować nam grę, ale najczęściej będzie bezużyteczna. Jak bardzo skupiamy się na obniżaniu siły LOD-ów, to można się w niego zaopatrzyć, jednak wcześniejsze karty, które mają takie same zadanie dalej będą lepsze.

Knight

Jedyny łamacz wśród szachów. Nie wiem czy tylko mi, ale kojarzy się z Femme Fatale o mniejszym koszcie, ale droższym użyciu. Choć 2 kredyty za podprogram to sporo, to mimo wszystko nie będziemy go używać do złamania Ice Walla (choć można).

Najskuteczniej sobie radzi na LOD-ach, które mają średnią/wysoką siłę i 1-2 podprogramy. Mało który program przejdzie Tollbootha za 5, albo Heimdala 1.0 za 6.

Wszystko to sprawia, że potrafi on stanowić bardzo fajne uzupełnienie dla standardowych lodołamaczy, a jeszcze możliwość swobodnego przemieszczania go po LOD-ach dodaje tylko uniwersalności.

Obecnie w grze mamy tylko dwa LOD-y, których Knight nie jest w stanie złamać z marszu: Janus 1.0 i Wotan. Na odpowiedniej tożsamości doszedłby jeszcze Heimdall 2.0.

Niestety, ponownie mamy ten sam problem, który dotyka wszystkie figury szachowe: przeinstalowywanie LOD-u. Podobnie jak z Rookiem, mało która korporacja pozostawi go w grze w swojej turze, a wiadomo że sposoby wyciągania rzeczy ze śmietnika dla runnera są ograniczone i zwykle w dużo mniejszej ilości, aniżeli ilość LOD-ów, które korporacja będzie miała w R&D. Jednak może to mieć i dobrą stronę: skoro zostawiliśmy go na LOD-zie, z którym mamy problem naszymi pozostałymi lodołamaczami, to korporacja ma niezły dylemat: dalej nam pozwalać przechodzić owy LÓD za pomocą Knighta, czy go przeinstalować i stracić kredyty, które wydali na jego rez.

Werdykt: Porządny łamacz AI, jednak zwykle jednorazowego użytku. Dobry zestaw awaryjny dla Yoga i Mimica, kiedy nie mamy jak naładować Data Suckera.

 

Póki co, to wszystkie figury jakie otrzymaliśmy, a nic nie zapowiada aby doszło ich więcej. Niby nie wykorzystany został dalej król, ale czy jego pojawienie aż tak wiele by zmieniło w obecnych szachach? Szczerze wątpię.

Nie zmienia to faktu, że programy Caissa, to całkiem ciekawe zabawki dla runnera (choć nie zawsze skuteczne) i czasami wykonają swoją robotę.

Czy warto ich używać dla tego „czasami”? Na to pytanie musicie sobie już sami odpowiedzieć. Ja tam nie zamierzam przestać, gdyż szachy zawsze lubiłem. Czy to w Netrunnerze, czy poza nim.

Choć „szewczyk” w wykonaniu mojego ojca do dzisiaj śni mi się po nocach…

 

 

0 Udostępnień